Case study: Zakład produkcyjny w Niepołomicach (500+ pracowników)

Case study: Zakład produkcyjny w Niepołomicach (500+ pracowników)

Case study: Zakład produkcyjny w Niepołomicach (500+ pracowników)

Jak firma produkcyjna rozwiązała problem braku stołówki – automaty z jedzeniem dla pracowników

Wyzwanie

Jeden z naszych pierwszych klientów – duża firma produkcyjna działająca w strefie ekonomicznej w Niepołomicach – stanął przed typowym wyzwaniem: zatrudnia kilkuset pracowników, ale nie ma możliwości uruchomienia stołówki. Najbliższe punkty gastronomiczne znajdują się daleko, a pracownicy nie mają czasu, by do nich dojeżdżać. Efekt? Większość z nich sięgała po kanapki, fast foody lub nie jadła nic ciepłego przez cały dzień.

Firma szukała rozwiązania, które:

  • zapewni wszystkim pracownikom dostęp do świeżych, pełnowartościowych posiłków,
  • nie wymaga budowy zaplecza gastronomicznego,
  • działa niezależnie od pory dnia i zmian produkcyjnych.

Jak wyglądało wdrożenie LuncherBox w praktyce?

Wstępne rozmowy i wizja lokalna

Zaczęliśmy od spotkania na miejscu. Poznaliśmy specyfikę zakładu, zobaczyliśmy zaplecze techniczne i przekazaliśmy nasze dania do przetestowania. Przeanalizowaliśmy też kwestie logistyki dostaw – tak, aby automat był zawsze pełen świeżych posiłków o odpowiedniej porze.

Okres testowy

W pierwszym etapie ustawiliśmy automat w części produkcyjnej. Pracownicy mogli korzystać z oferty przez kilka tygodni. Równolegle zbieraliśmy ich opinie w krótkich ankietach i obserwowaliśmy, które dania cieszą się największym zainteresowaniem.

Stała współpraca

Po pozytywnym okresie testowym rozpoczęliśmy stałą współpracę. Codziennie dostarczamy świeże posiłki, regularnie aktualizujemy menu, a raz w miesiącu prowadzimy krótkie ankiety satysfakcji. Dzięki temu wiemy, jakie dania rotują najlepiej i jakie nowości warto wprowadzić.

Rozszerzenie projektu

Po kilku miesiącach firma zdecydowała się na ustawienie drugiego automatu – tym razem w części biurowej. Powód był prosty: pracownicy biurowi mieli do poprzedniego urządzenia zbyt daleko. Dziś z LuncherBoxa korzystają wszyscy – od operatorów po kierowników działów.

Efekty współpracy

  • Stały dostęp do świeżych posiłków 24/7, także dla pracowników zmianowych.
  • Oszczędność czasu i wygoda – koniec z wychodzeniem z zakładu w poszukiwaniu obiadu.
  • Elastyczność – menu dopasowane do preferencji pracowników i zmian sezonowych.

     

Podsumowanie

Ten projekt pokazał, że nawet w miejscach pozbawionych zaplecza gastronomicznego można zapewnić pracownikom pełnowartościowe posiłki. LuncherBox nie tylko rozwiązał problem logistyczny, ale też realnie wpłynął na komfort pracy i postrzeganie firmy jako troszczącego się o swój zespół pracodawcy.

Case study: Zakład produkcyjny z okolic Krakowa (650+ pracowników)

Case study: Zakład produkcyjny z okolic Krakowa (650+ pracowników)

Case study: Zakład produkcyjny z okolic Krakowa (650+ pracowników)

Zamiast opowiadać tylko o korzyściach, pokażmy konkretny przykład. W poniższym case study opisujemy, jak przebiegło wdrożenie LuncherBox w dużym zakładzie produkcyjnym z okolic Krakowa, zatrudniającym ponad 650 osób. Krok po kroku – od pierwszego spotkania po stałą współpracę – pokazujemy, jak działamy, na co zwracamy uwagę i co sprawia, że nasi klienci decydują się zostać z nami na dłużej. Jeśli zastanawiasz się, czy LuncherBox sprawdzi się również u Ciebie – ten tekst rozwieje wiele wątpliwości.

Jak wygląda wdrożenie LuncherBox w praktyce?

1. Wstępne rozmowy i spotkanie na miejscu

Wszystko zaczęło się od wizyty w zakładzie, której celem było poznanie potrzeb firmy i jej pracowników. Na spotkanie zabraliśmy ze sobą nasze dania – aby jakość mówiła sama za siebie. Podczas rozmowy omówiliśmy kwestie organizacyjne, takie jak system zmianowy, zasady wejścia do budynku, czy codzienne zapotrzebowanie na posiłki. Już wtedy wiedzieliśmy, że przy tej liczbie pracowników i układzie przestrzennym niezbędne będą dwa automaty.

2. Ankieta wśród pracowników – także w dwóch językach

Na prośbę pracodawcy przygotowaliśmy i przeprowadziliśmy krótką ankietę, badającą preferencje kulinarne zespołu. Zadaliśmy pytania o ulubione smaki i formaty posiłków, a wszystko w dwóch wersjach językowych – by każdy czuł się zaopiekowany.

3. Komunikacja i materiały marketingowe

Zadbaliśmy o to, by każdy pracownik wiedział, jak korzystać z automatów. Przygotowaliśmy plakaty, ulotki i krótkie animacje emitowane na telewizorach firmowych. Dzięki temu wdrożenie było płynne i zrozumiałe dla wszystkich – niezależnie od wieku czy znajomości technologii.

4. Personalizowane karty prepaid

Pracownicy otrzymali karty z doładowanym budżetem – dostosowanym do ustalonych limitów dziennych i miesięcznych. Każda karta została opatrzona naklejką z logo firmy, aby było jasne, że to benefit współfinansowany przez pracodawcę.

LuncherBox - karta prepaid z logo firmy

5. Dostarczenie automatów i start z promocją

Automaty pojawiły się na miejscu w wyznaczonym terminie. Zaczęliśmy od tygodniowej promocji, która miała na celu zachęcenie do przetestowania nowej opcji. Efekt? Zainteresowanie przerosło nasze oczekiwania – zwiększyliśmy produkcję i uruchomiliśmy dodatkowe dostawy w ciągu dnia.

6. Okres testowy, raporty i… stała współpraca

Rozpoczął się 3-miesięczny okres testowy, zakończony decyzją o kontynuacji współpracy. Dwa razy w miesiącu dostarczaliśmy raporty z wykorzystania benefitów, które stanowiły podstawę do rozliczeń i planowania dalszych działań.

Co nas zaskoczyło i jakie były wyzwania?

Nie obyło się bez wyzwań – jak to zwykle bywa przy dużych wdrożeniach. Jednym z nich było ustawienie drugiego automatu. Ze względu na ciasne przejścia w budynku, musieliśmy zamówić mniej standardowy, trudniej dostępny model. Niestety, producent dwukrotnie przesuwał termin dostawy. Nie odpuściliśmy – zależało nam, żeby wszystko działało zgodnie z planem. Finalnie dopilnowaliśmy, by automat dotarł i został uruchomiony.


Drugim zaskoczeniem było… ogromne zainteresowanie. Choć zawsze liczymy na dobry start, tym razem skala była większa niż się spodziewaliśmy. Przez pierwsze trzy dni działaliśmy na pełnych obrotach – zwiększaliśmy produkcję, dowoziliśmy posiłki nawet trzy razy dziennie i elastycznie reagowaliśmy na zapotrzebowanie. Dzięki zaangażowaniu całego zespołu szybko opanowaliśmy sytuację i już po kilku dniach wszystko działało jak w zegarku.